Georgia urodziła jedenaście maluchów

barbet Georgia urodziła jedenaście maluchówPoród odbył się wczoraj, trwał od godziny piątej nad ranem do czternastej. Georgia została mamą jedenaściorga ślicznych, zdrowych maluchów. Poród odbył się bez problemów a Georgia po męczącym dniu, jest już w formie, duże je (póki co tylko indyk) i ucina sobie krótkie drzemki. Przez pierwszą dobę Georgia nie opuszczała maluchów, teraz już robimy krótkie spacery ale mamuśka i tak zaraz chce wracać. Tak naprawdę to Georgia pracuje najwięcej, a my tylko asystujemy, reaguje na każdy pisk, liże brzuszki i cierpliwie karmi maluchy, nie lubi odchodzić dalej niż na kilka metrów i czujnie pilnuje gdy któregoś malca bierzemy na ręce. I tak w kółko prawie bez odpoczynku. Wśród maluchów jest sześć suczek i pięć piesków, brązowych i czarnych, wszystkie mają białe znaczenia – minimum biały krawat, maximum – biały krawat, biała broda, skarpetki na łapach i końcówka ogona. Wszystkie są bardzo żywotne i już mocno broją, urządzając sobie krótkie wycieczki po kojcu. Wszystkie też przybrały na wadze pierwszego dnia.

Kto zna nasze psy wie, że to dwa różne charaktery – Argo to przebojowy i bardzo energiczny psiak, Georgia bardzo spokojna i wspaniale dogadująca się ze wszystkimi psami (od Yorków po Owczarki). Ale macierzyństwo wszystko zmienia 🙂 Wczoraj kiedy już Georgia odpoczęła i nakarmiła malce, w odwiedziny pod nasza kontrolą wybrał się Argo. Wesołym, paradnym krokiem, merdając ogonem podszedł do koja i zajrzał do środka, co Georgia czujnie obserwowała … ale gdy Argut opuścił swoją wielką głowę przy przyjrzeć się dokładnie, Georgia pierwszy raz w swoim życiu warknęła. Warknięcie było ciche, krótkie i głębokie ale miało taką moc, że nasz wesoły Argut, który nawet jako szczeniak nie czuł żadnego respektu przed innymi psami, zamarł w miejscu, a potem powoli się cofnął. Od tego momentu Argo wie, że do koja wolno mu podejść tylko bez przesadnego rozentuzjazmowania, spokojnie i powoli, nie ma żadnego wesołego brykania w okolicy :), oczywiście jak na prawdziwego wujka przystało Argo sam tez pilnuje maluchów – kładzie na drodze do kojca i czujnie obserwuje okolicę.

godzinawaga urodzeniowa
Różowa Błyszczącaczarna+krawat, przednie łapy05:15360g
Zielonyczarny+krawat,łapy05:30328g
Niebieskiczarny+krawat06:00320g
Malinowaczarna+krawat,broda,łapy06:55256g
Zółtabrązowa+krawat,tylne łapy08:05302g
Fioletowyczarny+krawat, tylne łapy08:45285g
Pomarańczowaczarna+krawat,broda,łapy08:50270g
Srebrnyczarny+krawat09:55305g
Pistacjowybrązowy+krawat, broda, łapy10:30226g
Różowabrązowa+krawat,broda, łapy11:50222g
Czerwonaczarna+krawat,broda,łapy,ogon13:30306g

Z pamiętnika Georgii

barbet Z pamiętnika GeorgiiWczoraj wybraliśmy się z Georgią do weterynarza, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Była okazja więc zrobiliśmy USG. Mieliśmy okazję zobaczyć maluchy na „żywo” i ich bijące serducha. Są już całkiem spore, większość spała ale jeden akurat machał łapkami.

Georgia jest żywiołowa jak zawsze, tylko brzuch jest już tak duży że musi spać na plecach albo na boku. A na dodatek strasznie chrapie więc chodzimy lekko niewyspani.

Leży w kojcu lokomotywa…

…chrapie i sapie, dyszy i dmucha… Dziś zaczął się szósty tydzień ciąży, Georgia jest coraz większa (żeby nie powiedzieć grubsza) a od początku ciąży przybyły jej już cztery kilogramy. Jak chyba każda mamuśka ma swoje humory, raz chce jeść tylko chleb z białym serem kiedy indziej zostawia w misce pół kilograma łososia, wtedy najbardziej zadowolny jest oczywiście…Argo, który momentami też próbuje symulować ciążę ale jest w tym mało wiarygodny. Wciąż wysoko stoi wołowina i cielęcina z buraczkami i jogurtem. Na zdjęciu przyszła mama w kojcu (boczne listwy póki co zdjęte).

P.S. Dziś Georgia wciągnęła kilogram wołowiny 🙂

Ciąża potwierdzona

barbet Ciąża potwierdzonaTo już wiemy, dziś badanie USG potwierdziło, że Georgia jest szczenna. Te małe bąbelki na zdjęciach to małe Barbety. Według naszej Pani weterynarz, miot będzie dość liczny.

Georgia świętuje to na swój sposób, w sobotę upiekliśmy muffinki….dziś miałby byś deserem po obiedzie…miały być ale wyszło inaczej, przyszła mamusia nie czekała jednak na nikogo 😉