IWO Wierciłapa w MyDOGdna

barbet IWO Wierciłapa w MyDOGdna

Profil ISAG

IWO Wierciłapa (nasz pierwszy reproduktor) ma już swój profil genetyczny (do potwierdzenia pochodzenia) zgodny ze standardem ISAG (powyżej) a jego genom został zsekwencjonowany i przeanalizowany przez zespół Genoscoper (MyDogDna), wyniki są dostępne tutaj: https://www.mydogdna.com/crm/animal/en/870023883842/pass

barbet IWO Wierciłapa w MyDOGdnaO IWO więcej tutaj : http://barbety.pl/nasze-psy/reproduktor-iwo-wiercilapa/

Hipoalergiczny mit

„hipoalergiczny, hypoalergiczny «o kosmetykach: niewywołujący alergii” – słownik języka polskiego PWN

No właśnie, „ o kosmetykach”.  Coraz więcej dzieci a i też osób dorosłych choruje na różnego rodzaju alergie, szacuje się że alergicy stanowią już ponad 20% populacji w krajach rozwiniętych. A jak wiadomo popyt kreuje podaż, więc rasy psów (kotów też) które podobno mają być „nie uczulające” niedługo będzie można liczyć w dziesiątkach. W rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak hipoalergiczna rasa psów, obojętnie czy pod tym pojęciem kryje się zupełny brak reakcji alergicznej czy też mniejsza siła takiej reakcji. Na szczęście, tam gdzie powstają mity, szybko pojawia się nauka.

W 2011 Amerykański Kennel Klub, zlecił naukowcom przeprowadzenie badań dotyczących „hipoalergiczności” ras psów reklamowanych jako nie uczulające. Zbadano próbki pobrane ze 190 domów, a na liście psów uznanych za nieuczulające znalazł się również Barbet. Wynik był oczywisty, „nie ma żadnej statystycznie istotnej różnicy w stężeniu od-psich alergenów między domami zamieszkałymi przez psy z ras hipoalergicznych a tymi pozostałymi” (1)barbet Hipoalergiczny mit

Po naszej stronie wielkiej wody, najszersze badania przeprowadzili duńscy naukowcy w 2012 r.  W prestiżowym Journal of Allergy and Clinical Immunology, opublikowano wyniki badań w których badacze wzięli pod lupę 356 próbek psów w tym:  Labradoodla (114  próbek), Labradora (54) Pudla (45), Hiszpańskiego psa dowodnego (13) , Airedelie (24) ras w zestawieniu z grupą kontrolną 106 próbek pochodzących o ras nie-hipoalergicznych. Labradory oczywiście zaliczono do psów nie-hipoalergicznych”.(2)

Próbki zbadano pod kątem stężeń can f1, czyli najczęstszego od-psiego alergenu. Wniosek badań: „ Tak zwane hipoalergiczne psy mają wyższe stężenie Can f1 w próbkach sierści niż psy w grupie kontrolnej. Różnice te nie wpływają na zwiększony poziom zawartości alergenów w otoczeniu psa. Nie ma żadnych dowodów na klasyfikowanie określonych ras psów jako hipoalergicznych”. 

barbet Hipoalergiczny mit

Skrót SFD oznacza poziom alergenów na podłodze, SAD – poziom alergenów w powietrzu

Podsumowania badań nad tzw „hipoalergicznością psów i kotów”  dokonał dr Richard Lockey w artykule pod wymownym tytułem „Mit hipoalergicznych psów i kotów”: „Idea hipoalergicznego zwierzęcia, w naszym przypadku psa, nie znajduje żadnego uzasadnienia w dowodach naukowych, podonie jak nie ma dowodów na istnietnie hipoalergicznych kotów. Dlatego też, stosowanie okreslonych sródków, takich jak pozbywanie się zwierząt z domy, wciąż stanowi jedno z rozwiązań”(3)

Kiedy w końcu hodowcy przyswoją tę wiadomość, powstaje naturalne pytanie dlaczego niektóre psy wywołują alergie a inne nie? Własny przykład – nie uczulają mnie moje Barbety ale uczula labrador mojego taty. Przykłady z życia – wielokrotnie zapraszaliśmy w odwiedziny do nas osoby mające uczulenie na psy, osoby te zupełnie dobrze znosiły obecność Georgii i Ili ale gdy pojawiał się Argo, momentalnie zaczynały się problemy. Odpowiedź tkwi już w samym pytaniu – „niektóre psy” a nie rasy psów, mogą nie wywoływać reakcji alergicznych. Istota zatem tkwi w różnicach między poszczególnymi psami a nie rasami.

W Szwecji, która jest pionierem badań nad alergiami odzwierzęcymi dokonano analizy alergenów wydzielanych przez psy (4). Na dzień dzisiejszy stwierdzono istnienie sześciu grup allergenów, nazwanych odpowiednio can f1, can f2, can f3, can f4, can f5 oraz can f6 (can od canidae).  Z grupy białek zwanych lipokalinami wywodzą się can f1, can f2, can f4 oraz can f6, albumina w can f3 oraz kallikreina w can f5. Co szczególnie istotne alergeny występują w dowolnej kombinacji i żaden z nich nie jest dominujący.  Dany pies może wydzieląc wszystkie alergeny a może tez tylko kilka z nich.

  • Pierwszymi odkrytymi alergenami były can f1 oraz can f2. Szczególnie wysokie stężenie tych alergenów występuje w ślinie oraz złuszczonym naskórku psa. Od 50 do 70% procent osób mających alergie na psy (dalej będę podawał statystki właśnie w odniesieniu do osób mających alergie na psy), ma uczulenie właśnie na can f1, około 25% na can f2
  • Can f3 znajduje się białku zawartym w praktycznie każdej sierści. Szacunkowo od 15 do 35% osób ma alergie na ten właśnie alergen.
  • Can f4, jest w budowie zbliżony do podobnego alergenu występującego w ….krowim mleku. Alergen ten znajduje się w ślinie i naskórku psów. Szacunkowo 15 do 35 % osób ma alergie na ten właśnie alergen.
  • Can f5, jest bardzo ciekawy. Odkryto na skutek badania reakcji alergicznej suk na spermę psów. Okazało się, że suki miewają reakcje alergiczne na tzw. PSA (antygen prostaty). Oznacza to, że alergen ten występuje jedynie w moczu niewykastrowanych samców. 70 % osób ma alergię na ten alergen. Jednakże jego występowanie jest mocno ograniczone z opisanych powyżej powodów.
  • Can f6 został odkryty w 2010 roku. Szacunkowo wywołuję alergię u 40% osób.Co szczególne w przypadku can f6, jest to że jest on prawie identyczny z kocim fel d4 oraz końskim Equ c1. Co może wyjaśniać, dlaczego osoby mają nieraz uczulenia na wszystkie te trzy zwierzęta.

Próbujący znaleźć rozwiązanie Szwedzi oczywiście w pełni zdają sobie sprawę z nierealności koncepcji „hipoalergiczności”, jednocześnie wiedzą też że terapia immunodepresyjna (inaczej odczulanie), jest niezwykle trudna, wywołuje reakcje uboczne i nie daje wcale dużej nadziei na poprawę. Rozwiązaniem które proponują Szwedzcy naukowcy jest badanie czworonogów, w kierunku wykrycia które z alergenów są przez nie przenoszone. Umożliwia to porównanie wyników psa z wynikami człowieka i sprawdzenie czy są one pasujące.

Hipoalergiczne rasy psów nie istnieją. Może się zdarzyć dobre dopasowanie człowieka do indywidualnego psa. Pomyślcie jaką traumą dla rodziny ale także dla małego szczeniaka może być sytuacja w której „hipoalerginczy” maluch, alergię jednak wywołuje.

Źródła :

1. Dog allergen levels in homes with hypoallergenic compared with nonhypoallergenic dogs

2. Can f 1 levels in hair and homes of different dog breeds Lack of evidence to describe any dog breed as hypoallergenic

3. The myth of hypoallergenic dogs (and cats)

4. Nilsson, OB, M. van Hage, and H. Gronlund, Mammalian-derived respiratory allergens – Implications for diagnosis and therapy of individuals allergic to furry animals. Methods, 2014, 66 (1): p. 86-95.

http://www.medi-tec.se/medi-tec/verksamhet-vision

Tym razem nie o szczeniakach ale o skutkach strzyżenia i golenia psów „na lato”

Strzyżenie na lato. Dość często na spacerach spotykamy ludzi, którzy na widok naszych psów mówią „o boże ale im musi być gorąco, może by im tak ogolić to futro”, jakkolwiek troska ta wynika z dobrego serca i z braku podstawowej wiedzy o fizjologii psów, to strzyżenie długowłosych psów w żaden sposób nie pomaga a może prowadzić do fatalnych skutków. Człowiek chłodzi się przez pocenie, gruczoły skórne wydzielają pot, który w momencie parowania odbiera energię cieplną naszemu ciału, założenie futra czy jakiegokolwiek ubrania zaburza ten proces, powodując, że grzejemy się dużo bardziej…i stąd nasze współczucie dla mocno owłosionych psów.

Jednak psi (koci też) system regulowania temperatury ciała działa zupełnie inaczej – psy się nie pocą i nie mają gruczołów potowych poza jednym małym wyjątkiem – jedynym miejscem na ciele psa pozbawionym sierści – opuszkami. Dlatego w upalne dni,  pies chłodzi się … wentylując, czyli dyszy, dyszy i jeszcze raz dyszy, czasem głośniej niż mocny wentylator, najpierw pies przyspiesza oddech nosem, potem zaczyna oddychać nosem i pyskiem by wreszcie w najbardziej ekstremalnej sytuacji dołączyć również powierzchnię języka. Wilgotne powierzchnie języka i płuc z każdym oddechem psa wydalają do atmosfery ciepło, dlatego właśnie psy tak dużo piją w upalne dni, choć się nie pocą. Psy mają również niezwykłą cechę anatomiczną zwaną fachowo „siecią dziwną”. Jest skomplikowany system żył i tętnic zlokalizowany w zatoce szyjnej i u podstawy szyi. Jej głównym zadaniem jest izolacja termiczna mózgu psa, jako organu najbardziej wrażliwego (najważniejszego dla życia) na przegrzanie od reszty ciała gdzie znajdują się wszystkie mięśnie, których praca jest odpowiedzialna za wzrost temperatury ciała psa. To właśnie „sieć dziwna” powoduje, że psy są zdolne to długotrwałego wysiłku w gorącym środowisku.

Sierść psa działa jak termostat. Pysk, a właściwie cały układ oddechowy (nasz wentylator) pracuje, żeby zapewnić psu stałą i dobrą dla niego temperaturę ciała. Gruba okrywa włosowa jest jak izolator, absorbuje i odbija promienie słoneczne, nie pozwala dotrzeć rozgrzanemu powietrzu bezpośrednio do skóry i tuż przy niej zatrzymuje chłodniejsze powietrze (pod warunkiem że jest rozczesana), izolując psa od temperatury zewnętrznej … a człowiek w przypływie dobrych uczuć (a w przypadku Barbetów często jest do spowodowane fatalną jakością włosa ) łapie za maszynkę i goląc sierść – pozbawia psa tej jedynej chroniącej go przez ekstremalnymi temperaturami bariery, do tego odsłania zupełnie pozbawioną pigmentu skórę (białą jak mąka) na działanie promieni słonecznych, więc pies staje się również narażony na poparzenie słoneczne.

Również natura daje nam przykład, że właśnie w ekstremalnych warunkach pogodowych (piekące upały) lepiej mieć sierść niż gołą skórę. Chyba lepszego przykładu niż wielbłąd nie ma…
W sieci są dziesiątki artykułów, w których weterynarze, hodowcy czy dermatolodzy przestrzegają przed goleniem i skracaniem sierści psów na lato.

Więc jeśli chcesz by Twój Barbet dobrze znosił upał, dbaj o to żeby jego sierść była czysta, dobrze rozczesana i pozbawiona kołtunów i pod żadnym pozorem nie gól bądź nie skracaj przesadnie jego sierści. To wcale mu nie pomaga, a może mieć wręcz tragiczne skutki, bo pies nigdy do Was nie przybiegnie i nie powie „chyba mam udar”…

Barfny Świat Barbeta

barbet Barfny Świat BarbetaDziś trochę więcej o BARFie.czyli naturalnej metodzie karmienia psów. O samej idei możecie przeczytać u nas na stronie, albo poszukać więcej informacji w sieci. Wpis będzie o tym jak wygląda BARFowanie w Polsce. Wiemy z rozmów z przyszłymi (i nie tylko) właścicielami psów, że BARF wydaje się im skomplikowany (bilansowanie), drogi, trudny w przygotowaniu lub trudno dostępny, dla wielu też idea karmienia psa surowym mięsem i kośćmi wydaje się zbyt „pierwotna” dla swojego ukochanego pupila. Do tego dochodzą, dość rozpowszechnione mity typu – „pies staje się agresywny jedząc krew” albo że „suka przestaje produkować mleko w czasie laktacji”. To są mity tego samego gatunku co „pies myśliwski zabija zwierzęta”.

Podstawowym problemem BARFiarzy jest odpowiednie zbilansowanie jedzenia tak aby pies otrzymywał odpowiednie dawki witamin i minerałów. Na szczęście na forum – barfnyswiat, można za symboliczną wpłatę otrzymać kalkulator, który sam wylicza normy żywieniowe dla psa, pokazując precyzyjnie ewentualne braki, które muszą zostać uzupełnione suplementami. W naszym przypadku są to drożdże piwne, mączka z wapniem, suszone algi, krew wołowa suszona, olej z łososia, sól i z racji bardzo obfitego owłosienia Barbetów również dodatek z biotyną i cynkiem. Mając te wszystkie suplementy raz na tydzień siadamy nad wagą i indywidualnie dla każdego psa tworzymy mieszankę na najbliższy tydzień (ideą BARFa jest bilansowanie diety w dłuższych przedziałach czasu) , która jest codziennie dodawana do posiłku. Odrobina wysiłku (15 minut +waga+łyżeczka) i wiemy, że pies je dobrze i zdrowo. A jak jest z karmą? Karmy posiadają w sobie dawkę witamin i minerałów, ale przecież nie jest ona zbilansowana pod kątem danego psa (a już na pewno mało komu chce się liczyć zapotrzebowanie na składniki, gdy karmi psa suchą karmą). Tak więc pies przez rok lub dłużej je karmę, codziennie dostając stałą i niezmienną dawkę witamin i minerałów (rzadko kiedy jest to pełen „zestaw”). Jeśli dawka jest zła (a w większości przypadków jest), to pies żywiony suchą karmą ma stałe niedobory witamin i minerałów, czasem przez rok a czasem przez całe życie…co gorsza ciężko jest te braki określić

Cena i dostępność – 25 kilogramowy pies je miesięcznie około 12 kilogramów mięsa i 3 kilogramy warzyw. Warzywa (buraki, marchew, jabłka etc) nie kosztują więcej niż 3-4 złote za kilogram. Jeśli chodzi o mięso, to psu nigdy nie podaje się mięsa I klasy/jakości, takiego jakie jest przeznaczone dla ludzi. Mięso dla psa musi mieć w sobie sporo tłuszczu, chrząstek i kości. Wyjścia są dwa – zamówienie przez internet gotowego BARFa w cenie około 10zł za kilogram (mięso przyjeżdża zamrożone, kurierem) lub wycieczka na targowisko, gdzie na BARFiarzy czekają prawdziwe skarby, którymi nikt inny nie jest zainteresowany …np. skrawki cielęce w cenie 4 zł/kg (prawdziwa uczta dla podniebienia) czy mielone indycze korpusy za 5,5 zł/kg. Warzywa kosztują nas więc ok. 12 zł, mięso (powiedzmy 8zł/kg) 96 zł, do tego w miesiącu kilka jajek, biały ser/kefir. Jedynym poważnym wydatkiem jest pierwsze zamówienie suplementów, bo wtedy trzeba kupić wszystko i to najlepiej w największych opakowaniach (jest ekonomiczniej), które czasem mogą starczyć na rok (np. algi z dawkowaniem 3 gramy na tydzień w opakowaniu 1000 g). Według naszych obliczeń żywienie BARFem wraz z suplementacją jednego psa kosztuje miesięcznie około 150 zł . Suplementy mamy zmieszane na następny tydzień, mięso bądź w kilogramowych opakowaniach (przy zamówieniu w sieci) bądź kupione na targowisku i samodzielnie popakowane w odpowiednich dawkach plus warzywa które trzeba zmielić samemu. Ot cała filozofia. Gdybyśmy karmili psa karmą przy dawce c.a. 400 g, zjadłby jej około 12 kg. 12 kg dobrej jakościowo karmy to wydatek rzędu 180-200 zł. BARF jest więc tańszy od dobrej karmy do tego prawidłowo zbilansowany i dużo od niej zdrowszy…to mniej więcej tak jakby porównywać fast-fooda z dobrym zdrowym domowym jedzeniem, nikt z nas chyba nie chciałby jeść codziennie hamburgerów….w dodatku identycznych.

Trudność przygotowania – oczywiście nie ma nic prostszego niż wsypanie psu miarki karmy do miski, tego pobić się nie da (czasem innej opcji nie ma – na przykład daleki wyjazd), tak samo dla nas nie ma nic prostszego niż zamówienie fast-fooda, pytanie tylko czy ta prostota jest taka fajna. Wystarczy odrobina wysiłku zamiast pójścia na łatwiznę…a efekty są doskonałe na każdym polu, psy zdrowe i pełne energii, błyszcząca sierść, czyste białe zęby bez kamienia, zero nadwagi, żadnych alergii…psy piją też kilka razy mniej wody niż gdy jedzą suchą karmę (Georgia od małego na BARF’ie ma według opinii radiologa-weterynarza idealną i podręcznikową budowę kości, ich gęstość i strukturę, perfekcyjne stawy…..)

Przygotowanie BARFa gdy mamy już zamrażarkę pełną mięsa, sprowadza się do wyjęcia paczki na dany dzień i rozmrożenia jej przez noc w zlewie (chyba, że macie w domu Georgię – wtedy rozmrażać trzeba na szafie pod sufitem), potem wrzucenia do miski, dosypania suplementów, dodania czegoś ekstra np. jajka w całości i gotowe…a pies ma taką radość z pałaszowania jakby właśnie zamówił najdroższe danie w pięciogwiazdkowej restauracji. U naszych Barbetów uczta zaczyna się od postawienia misek na blacie, w tym momencie meldują się w gotowości i uważnie śledzą nasz każdy ruch (jeszcze im coś zjemy), w miskach ląduje surowe mięso lub podroby (np. żwacze mielone z treścią) do tego dolewamy aromatyczny olej z łososia i kefir, na wierzch przyprawy (suszona krew i inne suplementy), aromat tego niezwykle wyrafinowanego posiłku roznosi się po całym domu, smak jest nie do opisania (brak odważnych do spróbowania), wizualnie to jest surrealizm. Od postawienie misek na podłodze do zakończenia posiłku mija mniej więcej 40 sekund…a potem zaczyna się koncert. Barbety odchodzą od misek, po czym wracają bo być może coś przybyło, albo w sumie to nie pamiętam czy wszystko zjadłem… albo ten drugi nie dojadł…czasem tych powrotów bywa kilkanaście…potem dają upust swojej radości po zjedzeniu smacznego posiłku… na przykład robiąc…fikołki.

Wszystkich gorąco namawiamy do BARFowania, tych którzy szukają informacji albo mają pytania zapraszamy na forum – barfnyswiat.org

Warzywno-owocowy dodatek do BARF’a

barbet Warzywno-owocowy dodatek do BARF'aRaz w miesiącu przygotowujemy naszym Barbetom dodatek do mięsa. Tego dnia nasze psy zamieniają się w strażników-degustatorów. Po pierwsze pilnują, by w trakcie produkcji nic się nie marnowało ( i nic nie zginęło), po drugie próbują warzyw i owoców przywiezionych z targu, tym razem bezapelacyjnym zwycięzcą okazała się gruszka. Wiele osób, których psy są karmione BARF’EM ma problem z samodzielnym robieniem dodatków, a to naprawdę nic trudnego jeśli chodzi o skład. W miskach na zdjęciach jest kalafior, rzodkiewki, ogórki, jabłka, gruszki, rabarbar, pietruszka, kalarepa, marchew, sałata, seler i buraki. Łącznie około 9 kg, z czego warzyw jest 7 kg a owoców 2 kg. Całość wystarczy zmielić w maszynce do mięsa (trochę to trwa, chyba że ktoś ma bardziej profesjonalny sprzęt) popakować w woreczki, wrzucić do zamrażalnika i gotowe. A Barbety są szczęśliwe 🙂