Pies i dzieci, dzieci i pies.

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.

Tylko proszę przeczytajcie do końca, zanim któryś fragment oburzy Was jako rodziców…albo jako psiarzy (o „hodowcach” nie wspominamy, to w części to niestety ekipa niereformowalna, wzorem Panów z komisów samochodowych – byle sprzedać – kto np. słyszał o hipolaregicznych psach – ręka w górę – i zapraszam do innej lektury na naszej stronie). To tylko dziesięć minut czytania, które mogą Wam pomóc w następnych mniej więcej trzynastu latach z psem – opłaci się.

My mamy taką perspektywę, że i mamy psy i jesteśmy rodzicami małego dziecka, które pojawiło się nagle w domu w którym do tej pory mieszkały trzy psiaki, które w sumie też są naszymi dziećmi. Psom się tego wytłumaczyć wcześniej się nie da, po prostu któregoś dnia pojawia się nowy zapach i nowy człowiek? – no właśnie chyba nie, człowieki są duże i stoją na nogach, a ten tu różowy jest taki malutki i tylko leży – to jest definitywnie coś innego – myśli pies, bo myśli inaczej niż My. Oczywiście można trzy dni wcześniej przywieźć nowy zapach wraz z rzeczami ze szpitala, a czworonogi i tak czują nadchodzącą zmianę, widzą mamę z brzuchem i coraz więcej dziwnych nowych rzeczy – jest czas by psa przygotować. Ale to wciąż coś nowego i stresującego…a jak jeszcze mama wróci roztrzęsiona i jeszcze nas odpędza od tego nowego…. i nic już nie jest tak jak kiedyś, szczeknąłem z radości a oni krzyczą…co się dzieje?

Układ między psem a dzieckiem działa w dwie strony i obie muszą wiedzieć gdzie są granice, by wszystkim żyło się dobrze pod jednym dachem. A wyznaczeniem tych zasad i pilnowaniem ich przestrzegania musicie zająć się Wy zadanie niełatwe tym bardziej, że dzieci i psy porozumiewają się innym językiem i mają inne potrzeby. Jak coś się wydarzy, to nie zadziała wspólne posiedzenie, gdzie każda ze stron powie co się stało. I tak jak na to patrzymy, to dzieci częściej przekraczają granice niż psiaki…a obrywa się tym ostatnim. Bo dziecko i płacze i ma takie słodkie oczy aniołka. A pies minę ma taką samą jak zawsze, nawet nie ma wyrzutów sumienia, nicpoń jeden w ogóle nie rozumie co się do niego mówi (może pies akurat zna mandaryński a właściciel mówi po francusku ?). Ale dla otuchy, powiemy Wam, że dzieci świadome – potrafią nawiązać dużo lepszy kontakt z psem niż dorośli, bo my potrafimy….oszukiwać, mówić co innego niż wskazuje nasza mowa ciała, mówimy psu, że jest ok, nic się nie stało, a jesteśmy spięci, oddychamy szybciej i głośniej mówimy jedno a pokazujemy drugie – one te sprzeczne sygnały widzą. Dzieci tego nie mają, ich mowa ciała gra wespół z tym co mówią….i psy to doceniają….myślicie, że do zapanowania (tak by się nawet nie rozbiegły) nad 11 szczeniakami i mamą potrzebne jest kilka osób? My widzieliśmy jak nasze stadko biegało zapatrzone jak w obrazek i słuchało się jednej małej sześciolatki…. Da się, tylko trzeba chcieć.

„A czy ten pies gryzie?”

Skądże znowu, zęby ma dla ozdoby.

A czy ten pies nadaje się do dzieci, czytałam/czytałem, że w standardzie jest napisane, że jest towarzyski?”

Tak jest super, nadaje się. Nawet wspólnie rozwiązuje krzyżówki.

„A czy ten pies szczeka, bo dziecko […]?”

Nie, jak jest radosny albo ostrzega to nuci „Stairway to heaven”

Tak pies gryzie…

A jak jest naszym zdaniem?  Tak pies gryzie – nie tylko gdy je – czasem ugryzie przypadkiem nie chcąc zrobić nic złego. Czasem ugryzie, bo w jego głowie zabraknie innych rozwiązań i tak zareaguje.

Bo jego (psa) ulubiona piłka, ta którą zawsze aportuje i nikt inny się nią nie bawi, akurat była w ręku człowieka i mocno nakręcony na zabawę pies, po dziesiątym udawanym rzucie, spróbował wyciągnąć ją z ręki, ugryzł – nie chciał, ale ugryzł. Ugryzł. Dziecko płacze. Zły pies.

Bo pies miał zły dzień, źle się czuje (boli pazur, ząb albo po prostu akurat taki ma dzień, albo jest już stary) nie chce się z nikim bawić, przecież ma uczucia i nie jest wiecznie wesołą zabawką z merdającym ogonem, odszedł na bok do siebie tam gdzie jest jego przestrzeń, w której nikt nigdy mu nie przeszkadza (otwarta klatka, przykryta prześcieradłem w najdalszym, cichym miejscu w domu – nie legowisko w salonie przy TV albo przedpokoju) zasnął. Albo jest szczeniakiem co śpi 18 godzin na dobę i akurat skończył swoje dwie godziny aktywności. A jak spał dziecko pokonało pół domu i mając akurat ochotę na zabawę z psem przewróciło mu się na brzuch. Pies się wystraszył i w odruchu praktycznie bezwarunkowym kłapnął w ciemno (oczy jeszcze nawet się do światła po obudzeniu nie przyzwyczaiły) zębami (a Wy jakbyście się obudzili, gdyby walnął Was ktoś pięścią w brzuch w Waszej sypialni ? – z uśmiechem na twarzy?). Ugryzł. Dziecko płacze. Zły pies.

Bo dziecko tylko chciało się przywitać i przytulić. A ten pies taki nerwowy, o co mu chodzi?

Bo pies od 10 minut leży spokojnie na podłodze a mały aniołek eksperymentuje, w końcu po raz kolejny szarpnął za włosy na uchu, albo przypadkiem wsadził palec w oko. Albo usiadł na barana, rodzice go nauczyli jak ważył 5 kg, teraz waży 20 kg. Zmaltretowany pies, po 10 minutach wysyłania sygnałów uspokajających – to jest jego język, który znadziecka nikt nie nauczył komunikacji z psem? (że nie wspomnę o zachowaniu w stosunku do czworonoga z takim samym szacunkiem jakiego dziecko oczekuje wobec siebie) – co ciekawe – od psa oczekujemy, że zrozumie, wszystko co do niego powiemy – łącznie z przemowami rozmiarami przypominającymi rządowe expose. A jeśli dziecko jest jeszcze za małe, ktoś sam te sygnały uspokajające wyłapał ? (pies wcześniej szukał wzrokiem pomocy u swojego dorosłego przyjaciela i nic – zasady się zmieniły niedawno, nikt psu tego nie powiedział) w końcu warknął i szarpnął się. Jak on mógł, zły pies, dziecko się przewróciło i płacze.

Bo pies był głodny, a dziecko akurat w ręku miało parówkę i zamierzenie bądź nie, droczyło się z psem. I raz tuż koło nosa psa, przeleciał smakowity kawałek, i drugi i trzeci (zupełnie tak jak Pańcio czasem się bawi ze mną w siad). Pies siadł i sięgnął po parówkę z ręki. Ugryzł lekko, nie chciał. Zły pies. To parówka dziecka, nie Twoja łobuzie, masz mu nie wyjadać (nawet jak Ci się wydaje, że ci daje – wczoraj w identycznej sytuacji gdy Pies zjadł parówkę, wszyscy się cieszyli) ….ale kochany czworonogu dla zachowania równowagi pamiętaj jak, Ty jesz ze swojej miski, Twoje jedzenie, którego nikt inny w tym domu nie je, przez te Swoje 3 minuty, to masz być jak stoik, obojętnie czy ktoś Ci akurat przeszkadza, wsadza ręce do miski, albo przesuwa i zabiera wszystko. Dasz znać, że Ci się to nie podoba, warkniesz, no to jesteś zły pies – zabawki nie warczą.

No więc, czy się nadaje ten pies do dzieci? Ten biedny opisywany powyżej, to już na sam widok dziecka reaguje paniką – chyba się nie dziwicie, pies też ma swoją logikę, zawsze gdy podchodzi mały człowiek- potem mam problemy, więc nie podchodź – szczekam, warczę i ostrzegam. A wszystko dlatego, że choć to nie ładnie, na pytanie czy pies nadaje się do dziecka, odpowiemy pytaniem, a czy dziecko ( i Wy) nadajecie się do psa?.

A czasem po prostu pies gryzie/warczy/ucieka/ źle znosi dzieci – bo taki akurat jest, taki egzemplarz – bardziej nerwowy albo źle zsocjalizowany (wprost = źle dobrany do Waszej rodziny), po prostu nie da rady z dziećmi – ta ilość bodźców go przerasta – no ale przynajmniej kolor ładny i kształt krawatu też piękny – sami wybraliście w końcu? Behawiorystom zajmuje wiele godzin zrozumienie charakteru dorosłego ukształtowanego psa, a Wy rozłożyliście charakter szczeniaka na części pierwsze, po jednej wizycie albo po zdjęciach? Szczeniaka, którego całe zachowanie widzieliście w najbardziej komfortowych warunkach – we własnym domu z własną rodziną. No tak ale o co chodzi, przecież w standardzie napisane jest, że…….

A w standardzie……

brutalnie mówiąc, papier wszystko zniesie. Standard to papierowy zapis idealnego przedstawiciela rasy (a taki nie istnieje). Idealnego, a nie każdego. Jeden będzie mniejszy (niż w standardzie), drugi będzie miał złe kątowanie (inne niż w standardzie) a trzeci nie będzie towarzyski…. (inny niż w standardzie). To, że Polacy są uznawani za gościnny naród, wcale nie oznacza, że każdy z nas wita każdego czym chata bogata. Jesteśmy różni….i psy też są różne, mają swoje charaktery (wrodzone) ale też swoje doświadczenia. Wybierajcie psa – tego konkretnego a nie rasę bo 100 lat temu, ktoś napisał w standardzie, że jest wesoła i przyjazna.

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.A czy szczeka?

No pewnie, że szczeka. Pies szczeka, mruczy, warczy, piszczy a nawet kicha…Szczeka z wielu powodów, czasem bo ostrzega (czy można mieć pretensje – przecież chce dobrze), szczeka bo jest radosny – widzi tą swoją piłeczkę do aportu i go roznosi energia. Tak będzie szczekał, a Wy możecie popracować z nim, żeby na widok listonosza jednak nie gardłował.

Będzie dobrze

A na koniec głowa do góry – właśnie dlatego, że macie wątpliwości czy dacie sobie radę dla nas oznacza, że dacie radę i będziecie próbować. Im więcej tych wątpliwości i pytań, tym bardziej wiemy, że się uda.

My też popełniamy błędy (choć zastrzegam nikt nikogo u nas nie ugryzł), nie zawsze jesteśmy tak konsekwentni jak byśmy chcieli. I te błędy jeszcze popełnimy nie raz. Dla dziecka jesteście wyznacznikiem tego co można a czego nie można, on patrzy na Was i się uczy na Waszych zachowaniach, uczcie je szacunku i oddania psu. Pies oczekuje tego samego, pokażcie mu co może, a czego robić nie powinien (jak ma problem z parówkami, niech nie siedzi w kuchni przy jedzeniu). Nauczcie go, że dziecko to nie partner to zabawy do jakiej jest przyzwyczajony z Wami, że mały nie ma tyle siły. Dajcie im jasne zasady i sygnały – specjalnie podkreślone w tekście – a będzie super.

  • Pies myśli inaczej niż człowiek.
  • Pies (ani dziecko) nie pojawiają się w naszym życiu nagle, zawsze jest czas by popracować albo z psem albo z dzieckiem.
  • to Wy musicie wyznaczyć zasady i pilnować ich przestrzegania przez obie strony
  • Są rzeczy które są tylko dziecka? Są. Więc niech i będą takie tylko dla psa.
  • Pies to nie zabawka, ma swoje uczucia, czasem ma gorszy dzień…i ma do tego pełne prawo…dziecko też.
  • Szczeniaki za to dużo śpią, a dzieci chcą się w kółko z nimi bawić do upadłego (swojego, nie psa).
  • czy macie dzieci czy nie, pies musi mieć swoją przestrzeń w domu, tam gdzie nikt i nic go nie niepokoi…dziecko też
  • jak nie witać się z psem – lektura obowiązkowa, ale psa też trzeba nauczyć witać się z dziećmi
  • sygnały uspokajające – lektura obowiązkowa.
  • nie pozwalajcie dzieciom droczyć się z psem, to nie jest wcale zabawne dla psa.
  • bądźcie konsekwentni, jeśli wczoraj coś było zabawne, to dziś też  jest (skąd pies ma wiedzieć, że goszcząca akurat dziś ciotka tego nie pochwala?)
  • nie pozwalajcie dzieciom niepokoić psa przy jedzeniu.
  • wybieracie psa tego jednego i jego charakter a nie rasę i jej uśredniony temperament, a jeżeli nie macie doświadczenia, poszukajcie pomocy. Dlatego też słowa Barbet użyłem tylko raz, te zasady są uniwersalne dla wszystkich psów.

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.

Samiec alfa i te sprawy

Na pewno słyszeliście o teorii dominacji. I o tym jak taki a taki pies jest problematyczny bo „nie zna swojego miejsca w stadzie.. Dostawi się gagatka do pionu i problemy (które sami spowodowaliśmy) też znikną… wszystkie. Tak jak ten Milan z telewizji. Czyli mówiąc wprost, przemocą fizyczną lub psychiczną i karami, pokażemy psu że w naszej hierarchii jego miejsce jest na samym dole a nas przewodników alfa na samej górze. Naprawdę, uważacie, że ten czworonóg, którego leczycie, karmicie, którego życie jest od Was uzależnione w 100%, wymyślił sobie makiaweliczny plan przejęcia władzy? Sam od teraz będzie się żywił i wode do miski nalewał?

Ale przecież były badania… – teoria dominacji powstała na skutek obserwacji stad wilków trzymanych w niewoli (lata 40’te – Rudolph Schenkel)  i na wiele lat zatruła pojmowanie zachowań psów (wilków zresztą też). Obserwacja dała właściwie jeden wniosek –  w stadzie trwa permanenta i krwawa walka samca alfa o utrzymanie pozycji…normalnie zupełnie jak u w domu z psem.  Tylko stada wilków w niewoli brakuje prawda?

W 2000 roku Dawid Mech opublikował swoje badania dotyczące wilków ale tych zyjących na wolności – w skrócie w stadzie wilków nie ma samca alfa. Stado to najcześniej para wilków i ich potomstwo, które po średnio trzech latach „idzie na swoje”, czasem kilka rodzin łączy się w większą grupę. A te mity przekładane na psy? –  wilcze szczeniaki jedzą zawsze pierwsze razem ze słabszymi osobnikami, wilki w sile wieku jedzą ostatnie (pies nie musi jeść po Was). Stadu, dorosłe wilki przewodzą na zmianę (pies nie musi zawsze ostatni w drzwiach) i tak dalej.

No i nie każdy domowy puszek, to  piędziesięciokilogramowy basior ;). Wierzcie mi, spotkanie groźnego, szczerzącego psa na żywo, jest niczym w porównaniu gdy drogę przebiegnie Wam wilk…to zupełnie dwa inne światy.

Comments are closed