Grudzień 2009

barbet Grudzień 2009 Miało być zimno i biało, zimno jest cały czas, a śniegu coraz mniej. Czasu wolnego mamy dużo więc codziennie minimum godzina brykania po okolicy (polecam zakup 10 metrowej taśmy) każdy krzaczek zbadany, wszystkie jeże wytropione. W Święta wycieczka do Gdańska i w okolice.

Ulubionym zajęciem Argo są obecnie skoki w dal w krzaki, długi rozpęd i sus w krzaczory, tam chwila szamotania (nie zawsze wpadnie się idealnie) wybiegnięcie i znowu …. Mam wrażenie, że nasz malec jest wyjątkowo podobny do jeden bajkowej postaci znanej z profesjonalnego podejścia do brykania. untitled-1-of-32-1.jpg

„-O, tak – rzekl Tygrys – to sa bardzo dobrzy fruwacze. Tygrysy to są okropnie dobrzy, strasznie dobrzy fruwacze.”

Ostatnie dni jesieni…

barbet Ostatnie dni jesieni...Dni krótkie, na dworze coraz zimniej ale nie przeszkadza to barbetowi w codziennym brojeniu. Ostatnia jesienna porcja zdjęć w tym roku, następne już chyba będą w śniegu.

Dochodzą nas słuchy, że rodzony brat Argo jest o trzy kilogramy lżejszy…. Piotrek to go chyba nie karmi. Niedługo nowy rok i wiele zmian, zaczną się wystawy i kurs PT

Wspomnienie lata

barbet Wspomnienie lataW sobotnią noc przyjemnie jest posłuchać dobrej muzyki i pooglądać starsze zdjęcia. To późne lato i sesja wyjazdowa u Mamy i Maćka. Gyöngyhajú lány musicie załatwić sobie sami, zdjęcia oczywiście w galerii – Wspomnienie lata. Tak jak pisałem wysłałem zdjęcia naszego malca na największą stronę poświęconą tej rasie, oczywiście nie mogło być inaczej i Argo trafił na stronę – BarbetenBresse. Przy okazji miłej konwersacji z prowadzącą portal Elaine Fichter, okazało się że pochodzi z domu Włodarczyk a jej dziadek był Polakiem. Viva la Pologne !

Niestety na stronie Elaine „newsy” pływają i nie mają stałego adresu trzeba wejść w link i szukać wiadomości z 19 listopada

Wyprawa nad morze

barbet Wyprawa nad morze

Tym razem wybraliśmy się nad morze. W drodze pies trzymał się w miarę dzielnie, choć czasem choroba lokomocyjna dawała znać. W Gdańsku odwiedził całą rodzinę, a czas w domu Argo spędził głównie na asystowaniu w kuchni (potem człowiek się zastanawia czemu pies nie chce jeść:)) otrzymując pseudonim – kuchcik. Oczywiście punktem głównym wycieczki była wyprawa nad Bałtyk. Tym razem solidna porcja zdjęć w wysokiej rozdzielczości . Dzięki Marcjan za pożyczenie aparatu. Jako że wypadły naprawdę nieźle, wkrótce podeślemy kilka na największą stronę poświęconą Barbetom.

Waga: 17,0 kg

tak minął październik

Najweselszy pies w okolicy nie dał się jesiennej szarudze i mimo naszych niedomagań, dzielnie się szkolił i zawzięcie bawił.  Udokumentowane zostało straszne spotkanie z narzędziem tortur czyli parasolem. Na kilku ostatnich zdjęciach widać, co się dzieje z bardzo kudłatym psem, który wpadnie w rzepy i inne chwasty. Wyczesywanie, zajęło nam kilka godzin. A pomyśleć, że polankę z chwastami polecił nam zdradziecki instruktor.

Waga:  14,6 kg by Acana, słuszną linię ma nasza partia…