ARGO, czyli coco jambo i do przodu

barbet ARGO, czyli coco jambo i do przoduARGO to niekwestionowana gwiazda naszego tandemu w składzie „ARGO i ta czarna”, odważny i nadmiernie wylewny z łatwością zdobywa serca napotkanych ludzi. Raz pogłaskany/zaczepiony/zagadany już nie odpuści. (liczy się oczywiście również rozmowa przez telefon komórkowy z zupełnie obcą osobą – w końcu jak ktoś idzie i coś mówi, to oczywiste, że do Barbeta) Od teraz do końca audiencji, albo będzie kładł swoje łapy na Twoich kolanach albo podrzucał Ci swoją głową ręce do góry – doceń to – Barbet w swojej łaskawości daje się pogłaskać. Lubi się polenić, do pracy a owszem ale z umiarem, no chyba, że degustacja. ARGO ma wyjątkowo dobry węch (chwalony na szkoleniach), więc po wyjściu z domu, wchodzi w tryb „szukaj” i często zamyka się w swoim świecie zapachów i doznań, chodząc z nosem przy ziemi potrafi nie zauważyć.. drzewa. Chętnie aportuje, ale łatwo się dekoncentruje, jak powiedział nam behawiorysta – ARGO ma ten problem, że cieszy się ze wszystkiego… o trawa jest zielona, tu mleczyk, tam motylek taki „wesoły Romek”. Lubi skakać na agility. Bardzo silny i cwany, nie było jeszcze psa, którego by nie dogonił (metoda na zasadzkę), ani takiego, który by wygrał tradycyjne kotłowanie się, jedynie rodzonemu bratu – AMONOWI, przyznajemy remis, zapasy trwały osiem godzin. Labradory kładzie małym palcem. Jeszcze, jako małe szczenię wyzwał na pojedynek zabawowy sznaucerkę olbrzymią przechodzącą pięćdziesiąt metrów dalej, niestety mały ARGO nie wiedział, co to jest perspektywa i po tym jak mały czarny piesek urósł do rozmiarów, które przysłoniły niebo, siedzący jak zamurowany kudłacz z wrażenia spadł z krawężnika na plecy. Na wystawie gwiazda pierwszej wielkości, takiego ruchu jak on, nie ma nikt. Starania ARGO o zachowanie perfekcyjnego wyglądu, są powszechnie doceniane nawet za wielką wodą, gdzie jego podobizna zdobi wystawowe stoiska Amerykańskiego Klubu Barbeta. Bardzo dobrze rozumie potrzeby ludzi – „powinieneś być na diecie, poświęcę się i zjem za Ciebie” albo „już się dzisiaj wystarczająco dużo uczyłeś – jesteś zmęczony, położę Ci się na książkach i notatkach”. Wolnych chwilach ćwiczy jogę. Tańczy i stepuje w swoim stylu znanym, jako „happy feet”. Tworzy zręby własnego systemu filozoficznego zwanego barbeizmem, drugim wybitnym myślicielem barbeizmu jest bratnia dusza FINLEY ps. „dziecina”.

Motto życiowe – coco jambo i do przodu !!!

Ojciec czternaściorga…ale nie widać żeby był przytłoczony. W przyszłości chce zostać wizytatorem zakładów mięsnych. Zakłady mięsne mogą wysyłać oferty na nasz mail.

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz