Pies i dzieci, dzieci i pies.

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.

 

Dziecko z perspektywy psa 🙂

 

My mamy taką perspektywę, że i mamy psy i jesteśmy rodzicami małego dziecka, które pojawiło się nagle w domu w którym do tej pory mieszkały trzy psiaki, które w sumie też są naszymi dziećmi. Psom się tego wytłumaczyć wcześniej się nie da, po prostu któregoś dnia pojawia się nowy zapach i nowy człowiek? – no właśnie chyba nie, człowieki są duże i stoją na nogach, a ten tu różowy jest taki malutki i tylko leży – to jest definitywnie coś innego – myśli pies, bo myśli inaczej niż My. Oczywiście można trzy dni wcześniej przywieźć nowy zapach wraz z rzeczami ze szpitala, a czworonogi i tak czują nadchodzącą zmianę, widzą mamę z brzuchem i coraz więcej dziwnych nowych rzeczy – jest czas by psa przygotować. Ale to wciąż coś nowego i stresującego…a jak jeszcze mama wróci roztrzęsiona i jeszcze nas odpędza od tego nowego…. i nic już nie jest tak jak kiedyś, szczeknąłem z radości a oni krzyczą…co się dzieje?

Układ między psem a dzieckiem działa w dwie strony i obie muszą wiedzieć gdzie są granice, by wszystkim żyło się dobrze pod jednym dachem. A wyznaczeniem tych zasad i pilnowaniem ich przestrzegania musicie zająć się Wy zadanie niełatwe tym bardziej, że dzieci i psy porozumiewają się innym językiem i mają inne potrzeby. Jak coś się wydarzy, to nie zadziała wspólne posiedzenie, gdzie każda ze stron powie co się stało. I tak jak na to patrzymy, to dzieci częściej przekraczają granice niż psiaki…a obrywa się tym ostatnim. Bo dziecko i płacze i ma takie słodkie oczy aniołka. A pies minę ma taką samą jak zawsze, nawet nie ma wyrzutów sumienia, nicpoń jeden w ogóle nie rozumie co się do niego mówi (może pies akurat zna mandaryński a właściciel mówi po francusku ?). Ale dla otuchy, powiemy Wam, że dzieci świadome – potrafią nawiązać dużo lepszy kontakt z psem niż dorośli, bo my potrafimy….oszukiwać, mówić co innego niż wskazuje nasza mowa ciała, mówimy psu, że jest ok, nic się nie stało, a jesteśmy spięci, oddychamy szybciej i głośniej mówimy jedno a pokazujemy drugie – one te sprzeczne sygnały widzą. Dzieci tego nie mają, ich mowa ciała gra wespół z tym co mówią….i psy to doceniają….myślicie, że do zapanowania (tak by się nawet nie rozbiegły) nad 11 szczeniakami i mamą potrzebne jest kilka osób? My widzieliśmy jak nasze stadko biegało zapatrzone jak w obrazek i słuchało się jednej małej sześciolatki…. Da się, tylko trzeba chcieć.

 

Zdarza się że pies gryzie…

 

A jak jest naszym zdaniem?  Tak pies gryzie – nie tylko gdy je – czasem ugryzie przypadkiem nie chcąc zrobić nic złego. Czasem ugryzie, bo w jego głowie zabraknie innych rozwiązań i tak zareaguje. Choć to raczej zaczepienie zębami, niż ugryzienie … te “ugryzienia” przecież często kończą się wyłącznie płaczem dziecka.

Bo jego (psa) ulubiona piłka, ta którą zawsze aportuje i nikt inny się nią nie bawi, akurat była w ręku człowieka i mocno nakręcony na zabawę pies, po dziesiątym udawanym rzucie, spróbował wyciągnąć ją z ręki, ugryzł – nie chciał, ale ugryzł. 

Bo pies miał zły dzień, źle się czuje (boli pazur, ząb albo po prostu akurat taki ma dzień, albo jest już stary) nie chce się z nikim bawić, przecież ma uczucia i nie jest wiecznie wesołą zabawką z merdającym ogonem, odszedł na bok do siebie tam gdzie jest jego przestrzeń, w której nikt nigdy mu nie przeszkadza (otwarta klatka, przykryta prześcieradłem w najdalszym, cichym miejscu w domu – nie legowisko w salonie przy TV albo przedpokoju) zasnął. Albo jest szczeniakiem co śpi 18 godzin na dobę i akurat skończył swoje dwie godziny aktywności. 

Bo dziecko tylko chciało się przywitać i przytulić. A ten pies taki nerwowy, o co mu chodzi?

Bo pies był głodny, a dziecko akurat w ręku miało parówkę i zamierzenie bądź nie, droczyło się z psem. I raz tuż koło nosa psa, przeleciał smakowity kawałek, i drugi i trzeci (zupełnie tak jak Pańcio czasem się bawi ze mną w siad). Pies siadł i sięgnął po parówkę z ręki. Ugryzł lekko, nie chciał. Nie każdy pies to potrafi, Argo wyciąga z ręki jedzenie jak kieszonkowiec, a ILA jest niespokojna i niechcący może zahaczyć o palec. 

No więc, czy się nadaje ten pies do dzieci? Ten biedny opisywany powyżej, to już na sam widok dziecka reaguje paniką – chyba się nie dziwicie, pies też ma swoją logikę, zawsze gdy podchodzi mały człowiek – potem mam problemy, więc nie podchodź – szczekam, warczę i ostrzegam. A wszystko dlatego, że choć to nie ładnie, na pytanie czy pies nadaje się do dziecka, odpowiemy pytaniem, a czy dziecko ( i Wy) nadajecie się do psa?.

A czasem po prostu pies gryzie/warczy/ucieka/ źle znosi dzieci – bo taki akurat jest, taki egzemplarz – bardziej nerwowy albo źle zsocjalizowany (wprost = źle dobrany do Waszej rodziny), po prostu nie da rady z dziećmi – ta ilość bodźców go przerasta – no ale przynajmniej kolor ładny i kształt krawatu też piękny? Behawiorystom zajmuje wiele godzin zrozumienie charakteru dorosłego ukształtowanego psa, tego nie zrobicie sami w obecności hodowcy, w jego domu czyli tam gdzie pies czuje się najlepiej i najpewniej. 

 

A w standardzie……

 

Standard to papierowy zapis idealnego przedstawiciela rasy (a taki nie istnieje). Idealnego, a nie każdego. Jeden będzie mniejszy (niż w standardzie), drugi będzie miał złe kątowanie (inne niż w standardzie) a trzeci nie będzie towarzyski…. (inny niż w standardzie). To, że Polacy są uznawani za gościnny naród, wcale nie oznacza, że każdy z nas wita każdego czym chata bogata. Jesteśmy różni….i psy też są różne, mają swoje charaktery (wrodzone) ale też swoje doświadczenia. Wybierajcie psa – tego konkretnego a nie rasę.

 

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.

A czy szczeka?

 

No pewnie, że szczeka. Pies szczeka, mruczy, warczy, piszczy a nawet kicha – zobaczyć kichającego Barbeta to jest dopiero widok 🙂 … Szczeka z wielu powodów, czasem bo ostrzega (czy można mieć pretensje – przecież chce dobrze), szczeka bo jest radosny – widzi tą swoją piłeczkę do aportu i go roznosi energia. Tak będzie szczekał, a Wy możecie popracować z nim, żeby na widok listonosza jednak nie gardłował.

 

Będzie dobrze

 

A na koniec głowa do góry – właśnie dlatego, że macie wątpliwości czy dacie sobie radę dla nas oznacza, że dacie radę i będziecie próbować. Im więcej tych wątpliwości i pytań, tym bardziej wiemy, że się uda.

My też popełniamy błędy (choć zastrzegam nikt nikogo u nas nie ugryzł), nie zawsze jesteśmy tak konsekwentni jak byśmy chcieli. I te błędy jeszcze popełnimy nie raz. Dla dziecka jesteście wyznacznikiem tego co można a czego nie można, on patrzy na Was i się uczy na Waszych zachowaniach, uczcie je szacunku i oddania psu. Pies oczekuje tego samego, pokażcie mu co może, a czego robić nie powinien (jak ma problem z parówkami, niech nie siedzi w kuchni przy jedzeniu). Nauczcie go, że dziecko to nie partner to zabawy do jakiej jest przyzwyczajony z Wami, że mały nie ma tyle siły. Dajcie im jasne zasady i sygnały – specjalnie podkreślone w tekście – a będzie super.

  • Pies myśli inaczej niż człowiek.
  • Pies (ani dziecko) nie pojawiają się w naszym życiu nagle, zawsze jest czas by popracować albo z psem albo z dzieckiem.
  • to Wy musicie wyznaczyć zasady i pilnować ich przestrzegania przez obie strony
  • Są rzeczy które są tylko dziecka? Są. Więc niech i będą takie tylko dla psa.
  • Pies to nie zabawka, ma swoje uczucia, czasem ma gorszy dzień…i ma do tego pełne prawo…dziecko też.
  • Szczeniaki za to dużo śpią, a dzieci chcą się w kółko z nimi bawić do upadłego (swojego, nie psa).
  • czy macie dzieci czy nie, pies musi mieć swoją przestrzeń w domu, tam gdzie nikt i nic go nie niepokoi…dziecko też
  • jak nie witać się z psem – lektura obowiązkowa, ale psa też trzeba nauczyć witać się z dziećmi
  • sygnały uspokajające – lektura obowiązkowa.
  • nie pozwalajcie dzieciom droczyć się z psem, to nie jest wcale zabawne dla psa.
  • bądźcie konsekwentni, jeśli wczoraj coś było zabawne, to dziś też  jest (skąd pies ma wiedzieć, że goszcząca akurat dziś ciotka tego nie pochwala?)
  • nie pozwalajcie dzieciom niepokoić psa przy jedzeniu.
  • wybieracie psa tego jednego i jego charakter a nie rasę i jej uśredniony temperament, a jeżeli nie macie doświadczenia, poszukajcie pomocy.

barbet Pies i dzieci, dzieci i pies.

 

Samiec alfa i te sprawy

 

Na pewno słyszeliście o teorii dominacji. I o tym jak taki a taki pies jest problematyczny bo „nie zna swojego miejsca w stadzie”, pokażemy psu że w naszej hierarchii jego miejsce jest na samym dole a nas przewodników alfa na samej górze. Naprawdę, uważacie, że ten czworonóg, którego leczycie, karmicie, którego życie jest od Was uzależniony w 100%, wymyślił sobie makiaweliczny plan przejęcia władzy? 

Teoria dominacji powstała na skutek obserwacji stad wilków trzymanych w niewoli (lata 40’te – Rudolph Schenkel)  i na wiele lat zatruła pojmowanie zachowań psów (wilków zresztą też). Obserwacja dała właściwie jeden wniosek –  w stadzie trwa permanentna i krwawa walka samca alfa o utrzymanie pozycji…

W 2000 roku Dawid Mech opublikował swoje badania dotyczące wilków ale tych zyjących na wolności – w skrócie w stadzie wilków nie ma samca alfa. Stado to najcześniej para wilków i ich potomstwo, które po średnio trzech latach „idzie na swoje”, czasem kilka rodzin łączy się w większą grupę. A te mity przekładane na psy? –  wilcze szczeniaki jedzą zawsze pierwsze razem ze słabszymi osobnikami, wilki w sile wieku jedzą ostatnie (pies nie musi jeść po Was). Stadu, dorosłe wilki przewodzą na zmianę (pies nie musi zawsze ostatni w drzwiach) i tak dalej.

Comments are closed.