Kampinos

barbet KampinosW ramach przygotowań do dogtrekkingu, kolejne 20 kilometrów po Kampinosie za nami, właściwie to dwunożni przeszli 20 kilometrów, czworonóg, dodając wszystkie kółka i skoki na bok zrobił chyba z 30. Warszawa to chyba jedyna stolica w Europie, z której wystarczy przejechać kilka kilometrów by podziwiać taką przyrodę.

Nad rzeką

barbet Nad rzekąTym razem wywiało nas nad rzekę. Nie ma nic lepszego na upały niż chłodna woda…Argo bawił się w towarzystwie Meduzy, z którą zresztą spędza ten weekend. W trakcie zabawy psie grono jeszcze się powiększyło. Dalej mi się pisać nie chce bo gorąco jest i trzeba odpoczywać.

Znowu nad morzem

barbet Znowu nad morzem Znowu wybraliśmy się nad morze, tym razem pogoda dopisała i Argo pobrykał po prawie pustej plaży. Niestety to już ostatnia okazja, bo latem z psami nie wolno na plażę wchodzić. Higiena, agresywność itp. Dziwne, bo przechadzając się po zawalonym puszkami i papierosami piachu, rodzi się pytanie kto powinien mieć zakaz wstępu? Psy czy może „człowieki”? Jak już pies „coś” zostawia i tak jest to objaw braku kultury jego właściciela. Więcej zdjęć z wyprawy tutaj – Bałtyk

Już pojutrze jedziemy do Górki Podduchownej na spotkanie z tatą, mamą, babcią, bratem i kuzynką. Cztery gb, czekają by zapełnić się zdjęciami i filmami.

W domu Argo zapoznawał się z Buniem, świnką morską którą być może kiedyś zj… A z resztą co ma być to będzie. Bunio jest fajny, tylko trochę mały więc gdy tylko Argo szczeknie z radości to Bunio ucieka do domku. Tagxedo-e1378758421866.jpg Teraz Barbet już wie, że jak chce oglądać Bunia to musi być cicho, więc siedzi i ogląda.

Wyprawa nad morze

barbet Wyprawa nad morze

Tym razem wybraliśmy się nad morze. W drodze pies trzymał się w miarę dzielnie, choć czasem choroba lokomocyjna dawała znać. W Gdańsku odwiedził całą rodzinę, a czas w domu Argo spędził głównie na asystowaniu w kuchni (potem człowiek się zastanawia czemu pies nie chce jeść:)) otrzymując pseudonim – kuchcik. Oczywiście punktem głównym wycieczki była wyprawa nad Bałtyk. Tym razem solidna porcja zdjęć w wysokiej rozdzielczości . Dzięki Marcjan za pożyczenie aparatu. Jako że wypadły naprawdę nieźle, wkrótce podeślemy kilka na największą stronę poświęconą Barbetom.

Waga: 17,0 kg

Pierwsza wizyta u weterynarza

Oczywiście nie obyło się bez chwilowej paniki ale psiak szybko się uspokoił, gdy zrozumiał, że nic się złego nie dzieje. Na końcu wizyty, w tym początkowo strasznym miejscu, zaczął przymierzać się do spania na podłodze. Waga naszego barbeta to 6,2 kg. Dostaliśmy specjalny preparat na prawidłowy rozwój chrząstki, inny na kleszcze i pchły oraz specjalny roztwór do czyszczenia uszu, bo te były lekko brudne. Jutro czyścić będę sam, więc zobaczymy jak to będzie. Pies jest w 100 % w pełni zdrowy i ma już wyznaczony termin III szczepienia. Co do kwarantanny nasz weterynarz nie jest jej zwolennikiem i zaleca jedynie na uważanie na spacerach na obce psy i „tocosie” nie zbierane z trawników przez okolicznych brudasów. Oczywiście w bazie komputerowej rasy Barbet nie ma 😉